sobota, 1 lutego 2014

Magiczny kącik - na te i inne tematy

W czwartek byłam na wyciecze szkolnej, ku ścisłości - w Warszawie, każdy zgodnie twierdzi, że po raz pierwszy wróciłam AŻ TAK zachwycona, a to wszystko sprawiło, że po prostu musiałam napisać ten post, wcześniej czy później - nieważne...

Najpierw były kręgle, ale to w końcu nic nadzwyczajnego, trochę palce pobolały, bo te kule były bardzo ciężkie. Trzeba przyznać, że zabawa na początku była "fajna", ale pod koniec wcale już nie było tak "fajnie", chyba pech się tak na mnie uparł, w ogóle nie mogłam zbić tych kręgli.

Teraz punkt kulminacyjny - Planetarium. Jedno wielkie WOW! Cud! Można sobie było rozłożyć fotel, położyć się i patrzeć, patrzeć, patrzeć... A co zobaczyłam? Otóż wszędzie było ciemno, wszędzie gwiazdy, to było tak realistyczne, że wprost nie sposób to opisać, a i wyobraźnia nie sprosta temu zadaniu. Czułam się jakbym położyła się w nocy, na dworze, na kocyku, z tymże wyjątkiem, że w sali było cieplutko, ach! i jeszcze to niebo się kręciło, aż zupełnie pomieszało mi się w głowie! Możliwe, że jestem tak zachwycona, ponieważ cały ten seans natchną mnie niewypowiedzianym wręcz spokojem, niby służy on ku celom edukacyjnym, a jednak pozwala odpocząć od nauki. Ot, taka mała sprzeczność.


Na zdjęciu wprawdzie nie wygląda to tak fantastycznie jak w rzeczywistości, ale to jedyne w miarę "odpowiednie", które w internetach udało mi się znaleźć. Wyobraźcie sobie to tak: my wszyscy leżeliśmy sobie na takich fotelach, na środku takiej sali, a dookoła ten pokaz, wszędzie, z przodu, z tyłu, u góry, zupełnie jak w jakimś innym świecie, uczta dla wyobraźni!
A może ktoś z Was również odwiedził "Niebo Kopernika"? Jak wrażenia? Ja z podziwu wyjść nie mogę, cud techniki. Pojechałabym tam jeszcze raz, gdybym mogła.

NIE JA ROŚLINA

A na końcu wybraliśmy się do kina na "Chce się żyć". 
Film ładny, sprawiający, że człowiek cieszy się, że żyje, że może być szczęśliwy, że jest zdrowy, choć nadziei na pewno nie dodaje, bo nie dostaniemy tu szczęśliwego zakończenia. Co jeszcze ważne, historia ta jest oparta na faktach, więc tym bardziej przemawia do widza.  
Poza tym, gdzieś już to widziałam, tylko właśnie nie mogę sobie przypomnieć gdzie. 
Choć na pewno nie jest to produkcja nie wiadomo jak poruszająca, to jednak obejrzeć i zwrócić uwagę na parę istotnych kwestii warto. Polecam! 

16 komentarzy:

  1. Kręgle nic fajnego? Kobito, nie chcę cię znać! :P. A co do kul, to przypadkiem nie mają one numerków namalowanych? Im mniejszy numerek, tym bardziej lekka. :).

    Oj tak, do Planetarium z chęcią bym się wybrała... <3.

    Film mam w planach już od dłuższego czasu, w końcu muszę go obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że mają numerki, brałam na początku te lekkie kule, ale później dla sprawdzenia się wzięłam taką cięższą i... uhuhu, zbiłam wszystkie dziesięć! :D Więc te drugie są lepsze. :)
      Kręgle są fajne jeśli się je zbija, a jeśli się nie trafia, to już nie jest to nic fajnego, a pod koniec w ogóle mi nie szło. ;/

      Usuń
  2. kręgle są megaa! raz na parę miesięcy chodzę, ale biorę zawsze najlżejszą kulę bo tylko taką mogę wycelować xdd
    i planetarium chętnie by się odwiedziło ;33
    film możemoże? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film, to Ty akurat obejrzeć powinnaś. :>

      Usuń
  3. Ja jeszcze nigdy na kręglach nie byłam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo. To musisz koniecznie się wybrać! :-)

      Usuń
  4. Jak ja ci zazdroszczę tej wizyty w planetarium...
    Kręgle to wspaniała rozrywka, grałam w Anglii i w Polsce, ale w Anglii z całą firmą - było o niebo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no, Anglia? Chciałabym tam pojechać... :-)

      Usuń
  5. Od dawna planuję iść na kręgle, ale jakoś nigdy okazji nie ma. ;c Co do planetarium, to nie byłam, ale chętnie bym się kiedyś wybrała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że się kiedyś wybierzesz i na kręgle, i do planetarium. :-)

      Usuń
  6. Też chętnie wybrałabym się do Planetarium. jak będę w stolicy muszę tam pójść.
    Filmu nie znam, ale również mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, film zdecydowanie wart obejrzenia. :-)

      Usuń
  7. Byłam kilka razy w Warszawie, ale nie miałam okazji zobaczyć Planetarium - będę musiała to nadrobić :)
    "Chce się żyć" przede mną, książkę już czytałam. Ta historia jednak nie jest oparta na faktach, jest tylko inspiracją podobnej prawdziwej historii (zaczerpnięta z dokumentu TVP2 chyba "Jak motyl"). Z prawdą zgadza się główny wątek, a te poboczne - z dziewczyną, z siostrą, etc. są fikcją reżysera, a zarówno autora książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jest książka? Oo. I ja nic o tym nie wiem!?
      Aha, dzięki za wyjaśnienie, wiedziałam, że z czymś mi się ten film kojarzy i teraz już sobie to wszystko przypomniałam... :D

      Usuń
  8. Kręgle są faajnee :OO
    Planetarium to dla mnie jedna wielka nuda :P A film bardzo chcę zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz.
Proszę o zachowanie kultury.
Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga_godowska@wp.pl lub kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!