niedziela, 10 listopada 2013

"Rebeka" - Daphne du Maurier


Zaczęło się niewinnie, spokojnie, ale i głupio trochę. Jak tani romans. Za szybko to wszystko. Zero wytchnienia, brakuje powietrza, więc krzyczę - wolniej! Co tak pędzisz ty naiwna książko? Spokojnie, powtarzam. Zastanów się trochę, co robisz ty nierozumna dziewczyno! 
Idioci. Brakuje słów.

Psuje się wszystko, nic mi już nie pasuje, ciskam książkę w kąt, nie chcę czytać dalej, biorę co innego, zatracam się w innej historii. 
Ale wracam, wracam niedługo. I znowu czytam, znowu narzekam, znowu się wściekam...

Pani de Winter staje się inna, mniej wkurzająca. Ale pan de Winter taki jakiś, bezosobowy. I ta miłość... bez emocji, zero niczego, puste to takie, nierzeczywiste, jak bańka mydlana, sekundę przed pęknięciem. A na okładce jest napisane, że to wielka miłość, może i wielka, ale sztuczna. Nie dla mnie taka miłość. Znowu się irytuję. Patrzę więc znowu, na okładkę, okazuje się, że to historia wielkiej nienawiści. Rzeczywiście. Ta nienawiść wprost wypływa z kartek. Podnosi się do góry, do góry, do góry... Wybucha w pewnym momencie. Nic jej już nie powstrzyma.


Aż w końcu przestaję narzekać. Nie zauważam niedoskonałości. Kwestia przyzwyczajenia? 

I zatracam się w ten niebiański sen, tylko po to żeby zapomnieć o całym świecie. Taki piękny, cudowny.
Zatracam się w te magiczne opisy. 
Zatracam się w sny, tajemnicze, niedoskonałe, o Manderley.
O pani de Winter, panu de Winter.
O Dolinie Szczęścia.

Widzę Manderley.
Widzę domek nad morzem.
Widzę to. Czuję. 

Zatracam się w ten klimat.

Poznaję panią Danvers. Ja także jej nienawidzę.
Ale niektórych lubię. Nie zdradzę. Sami ich poznajcie.
Pamiętam. 
O Rebece przede wszystkim. 


Rebeka. Rebeka. Rebeka. Rebeka. Rebeka. Rebeka. 
Przypominała żmiję. 
Przyniosła tylko ból i cierpienie. 
Ale, no tak, każdy był pod jej urokiem. 
Zabijała jadem. 
To był jej ostatni żart. Ostatni dowcip.
Jest wszędzie. 
W pokoju. W hallu. W buduarze. W jadalni. W s z ę d z i e. Po prostu. 

Biorę do ręki jej pióro. Siadam na jej miejscu. 
Teraz ja jestem panią de Winter. Bal na moją cześć. Ja jestem panią tej posiadłości. Jej posiadłości.
Jej cień cały czas unosi się nad nami.
Nie daje nam spokoju.
On nadal ją kocha.

Później...  

 Szokuje prawda.
 Szokuje.


Na stronie  4,2,8 się budzę.


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 428
Przeczytane: 10.11.2013r.
 Moja ocena: 8/10   


59 komentarzy:

  1. Jeju dziewczyno jak Ty świetnie piszesz :D Recenzję czytałam z zapartym tchem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, ciekawe :D Pisz coś takiego częściej :D
    Już wiem, że muszę przeczytać tą książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się. :)
      Polecam, książka warta uwagi.

      Usuń
  3. Tak, recenzja w bardzo oryginalnej formie, nie da się ukryć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chodziło, lubię się wyróżniać. :)

      Usuń
  4. Bardzo mi się podoba taka forma recenzji;) Czekam na kolejne. Co do samej książki na razie spasuje, gdyż jestem zawalona innymi powieściami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, niedawno wpadłam na taki, nieco dziwny pomysł i napisałam. :)
      Rozumiem, ale i tak polecam, może w przyszłości, przez przypadek sobie o "Rebece" przypomnisz. :)

      Usuń
  5. Fajna recenzja, taka... inna. ;p "Rebeckę" jak na razie i tak nie przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) Ty się lepiej bierz za "Przeminęło z wiatrem" i kończ te "Papierowe miasta", bo chcę przeczytać Twoją recenzję!

      Usuń
    2. Po pierwsze: "W tym tygodniu na pewno nie skończę "Papierowych miast", bo mam za dużo nauki. :/ a po drugie: przed "Przeminęło z wiatrem" muszę przeczytać jeszcze jedną książkę. :)

      Usuń
    3. No wiem, wiem, ale ucz się ucz, nauka to potęgi klucz :P
      Cwaniara z Ciebie, jeszcze jedną książkę przed "Przeminęło z wiatrem"? Skandal. :D

      Usuń
    4. A jak kluczy nazbierasz to woźną zostaniesz, co? ;p
      Nie żadna cwaniara, tylko egzemplarz recenzencki, a takowe mają u mnie pierwszeństwo. :D

      Usuń
    5. Nie mądrzyj się tak. :P
      O który egzemplarz recenzencki chodzi?

      Usuń
    6. Hahaha. :D
      "Mrówki w płonącym ognisku." :)

      Usuń
  6. nie slyszalam o tej książce, ale skoro wywołała w tobie takie emocje, muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  7. O, więcej takich recenzji ;) Ostatnio mam dość czytania przydługich tekstów... Za to twoją opinię czytało mi się bardzo przyjemnie i chętnie sięgnę po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgaj jak najszybciej! :)
      Ja ostatnio też mam dosyć czytania "tradycyjnych" recenzji. :-)

      Usuń
  8. Bardzo oryginalna recenzja. :D Muszę przyznać, że troszkę mnie zaciekawilaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chodziło! A skoro udało mi się Ciebie zaciekawić, to mam nadzieję, że przeczytasz. :-)

      Usuń
  9. Zafascynowana recenzją, a zarazem samą książką. Zaintrygowana, sama nie wiem, chyba trzeba przeczytać, żeby przekonać się skąd u Ciebie takie emocje. I oczywiście móc je doświadczyć, również :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj tylko, że na początku nie były to pozytywne emocje, dopiero później się to zmieniło. :)

      Usuń
  10. Ładnie, ładnie wyszło. Zresztą, wiadomo, jak inaczej, to nie może być źle ;)

    A sama książka już od dawna w planach, tylko jak zwykle nam nie po drodze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię doskonale, ja także mam tyle książek w planach, z którymi non stop się mijam. :)

      Usuń
  11. Jedna z najlepszych recenzji, jakie czytałam, a naczytałam się ich dość sporo ♥
    Mam nadzieję, że ta książka będzie w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamurowało mnie jak przeczytałam pierwsze zdanie Twojego komentarza. O.o
      Też mam taką nadzieję. :)

      Usuń
  12. Wyszła z tego ciekawa recenzja. ;) O "Rebece" już kiedyś słyszałam, może po nią sięgnę, jeśli będę miała okazję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz jeszcze gorąco polecam i dziękuję. :)

      Usuń
  13. Kingo jak zwykle zaszalałaś ze swoim morzem odczuć, poczułam się przez nie porwana, niemal podtopiona. A ta książka to mój must read od lat. Przeczytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle? haha :D
      Czytaj, czytaj, jak najszybciej!

      Usuń
  14. Nie wierzę w to, co widzę <3 Myślałam, że tylko ja chcę to przeczytać :D Nawet dzisiaj w antykwariacie kupiłam egzemplarz i mam zamiar się za niego zabrać :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie tylko Ty. :) Oo. Ja też chciałabym mieć swój własny, no cóż, może uda mi się kiedyś zakupić. :>

      Usuń
  15. Nieco inna forma recenzji, ale mi się podoba. Oryginalnie przede wszystkim. :)
    A co do książki - brzmi interesująco, ale jeśli przeczytam to raczej nie w najbliższym czasie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trudno, przeczytaj jak będziesz miała czas. :>

      Usuń
  16. O książce nie słyszałam, ale taka oryginalna, a przede wszystkim ciekawa forma recenzji - zachęca!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Pomysł na recenzję rzeczywiście ciekawy.
    Co do książki- nie czytałam, ale oglądałam film i to chyba paręnaście razy. Swego czasu często w telewizji był, podzielony na dwie części, a trzy tygodnie po im zawsze puszczali ''Sisi''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja filmu jeszcze nie oglądałam, ale może w najbliższym czasie to zrobię, oczywiście jak znajdę czas. :)

      Usuń
  18. Oryginalna recenzja. Gratuluję. :)

    Do książki się przymierzam. Polecam też film - jak dla mnie, świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Postaram się obejrzeć. :)

      Usuń
  19. Koniecznie muszę przeczytać! :) Zapowiada się bardzo ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Recenzja ciekawa, ale jakoś tak... niczego nie dowiedziałam się o fabule i tego mi zabrakło. Lubię jednak wiedzieć z jakim gatunkiem mam do czynienia. Wspomniałaś tylko o "romansie" na samym początku, ale chyba w negatywnym znaczeniu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię zdradzać fabuły, a jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, czyli na przykład o czym jest treść i takie tam, to zawsze możesz wejść na stronę wydawnictwa (http://www.proszynski.pl/Rebeka-p-388-.html), lub na stronę danej książki na lubimyczytać.pl :) Ja zawsze boję się, że za dużo zdradzę w swojej opinii i później czytelnicy mogliby mi mieć to za złe. A gatunek, hm, romans, kryminał trochę, a przede wszystkim literatura wiktoriańska. :)

      Usuń
    2. A pewnie, że mogę wejść na stronę wydawnictwa, ale tam zazwyczaj opisy są w samych superlatywach, a mi bardziej zależy na realnym stanie rzeczy:)
      O, literatura wiktoriańska - teraz mnie zaciekawiłaś:)

      Usuń
    3. Podałam Ci link, tam jest tylko opis fabuły. :)

      Usuń
  21. O matkomatkomatkomatko. Jaka recenzja *.* Najlepsza. :) I zaczęłam czytać romanse. Głupia Ja. Pewnie będę za dużo potem oczekiwała :) Więc muszę zapolować na tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo. Ja też właśnie zaczęłam czytać romanse i już sobie wyobrażam nie wiadomo jak świetlaną przyszłość. *.*

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. I taka ta książka jest - intrygująca. :)

      Usuń
  23. Przymierzam się do niej od jakiegoś czasu, a Twoja recenzja- Bajeczna!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawa, oryginalna i zachęcające recenzja - podoba mi się. :) Do tej pory Rebeka po cichutku przemykała tylko przez moje myśli, by następnie z nich zniknąć, ale teraz po przeczytaniu Twojej bijącej od emocji opinii muszę ją poznać. I to jak najszybciej. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, zachęcam, czytaj jak najszybciej! :)

      Usuń
  25. Według mnie książka jest niezła, a zachowanie De Wintera przecież wynikało z wiadomo czego. Nie mniej jednak o wiele bardziej podobał mi się film, miał swój klimat i wydarzenia był w lepszej kolejności niż w książce. Książka nie ma aż takiego czaru jak film.

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny tekst, fajne urozmaicenie :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz.
Proszę o zachowanie kultury.
Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga_godowska@wp.pl lub kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!