poniedziałek, 8 lipca 2013

„Scarlett” – Barbara Baraldi

Miłość ma oczy jak lód, śmierć jak ogień


Książkę skończyłam czytać wczoraj wieczorem, dość późno, a ponieważ byłam zmęczona postanowiłam położyć się spać z zamiarem jutrzejszego wstania i subiektywnego zrecenzowania „Scarlett”. Nie przewidziałam tylko tego, że po przebudzeniu będę jeszcze bardziej krytyczna, a ocena 4/10 spadnie do 2/10. Ogólnie rzecz biorąc to cały ten tydzień był pod znakiem złego humoru Kingi, a wkraść się w moje łaski było doprawdy trudno, więc kto się zbliżył, mógł co najwyżej dostać. Mam nadzieję, że te moje nastroje wreszcie przejdą...

Scarlett ma szesnaście lat i właśnie przeprowadziła się do Sieny. Zostawiła za sobą wakacje, swoją najlepszą przyjaciółkę i kiełkującą miłość do Matteo… W nowej szkole poznaje Umberto, który od razu okazuje jej zainteresowanie, jednak Scarlett odkrywa, że jej koleżanka z ławki Caterina jest w nim skrycie zakochana. Co wybrać: miłość czy przyjaźń? Odpowiedź przychodzi sama podczas szkolnego koncertu, kiedy na scenę wchodzi chłopak o oczach jasnych jak lód i ich wzrok spotyka się w tłumie. Mikael, basista zespołu Dead Stones, pojawia się przy niej w najbardziej niespodziewanych momentach, by za chwilę zniknąć, a Scarlett nie potrafi oprzeć się jego magnetycznemu spojrzeniu.
Jednak Mikael jest zbyt piękny i zbyt niezwykły, by mógł być prawdziwy: tylko Umberto zdaje się znać jego sekret, lecz nie udaje mu się ostrzec Scarlett…
Niedługo potem w szkole ma miejsce niewyjaśnione morderstwo, a Scarlett pada ofiarą przerażającego ducha o płonących oczach.
Kim naprawdę jest Mikael? Jej aniołem stróżem czy prześladującym ją demonem?
Książki z gatunku paranormal romance coraz bardziej doprowadzają mnie do szału. Tego nie da się czytać! Jedno i to samo, jedno i to samo w kółko. A „Scarlett” to kolejne nędzne połączenie „Zmierzchu”, „Darów anioła” i „Szeptem”, i jaki w tym sens? Nie widzę żadnego. A moja irytacja przechodzi wszelkie granice.

Głowna bohaterka dostaje numer 2 w mojej liście najbardziej irytujących postaci (pierwsze zajmuje „Zoey” z „Domu Nocy”). Z opisów wywnioskowałam, że Scarlett wygląda jak siedem worków nieszczęścia, chodzi w starych, spranych koszulkach, z przetłuszczonymi włosami i jeansach, które już do niczego się nie nadają, ale te stare ubrania mają dla niej przecież wartość sentymentalną.(!!!) A co ciekawe wszyscy chłopcy w szkole się za nią oglądają, miała nawet dwóch specjalnych ochroniarzy, i rzeszę zakochanych amatorów. Najpopularniejszy chłopak w szkole, Mikael też się w niej zakochuje. Ciekawi mnie co Barbara Baraldi myślała pisząc tę książkę. Że będzie się podobać? A może, że każda nastolatka, która ją przeczyta będzie zachwycona naiwnością i głupotą bohaterów? Czytając można by się popłakać ze śmiechu! Scarlett to, Scarlett tamto. Ona i jej `poważne` problemy. I Mikael na dostawkę oraz ich ciągłe amory. Ileż można?

„Scarlett” nie polecam nikomu. Nie warto tej książki nawet trzymać w rękach. Ja gdybym mogła pocięłabym ją na drobniutkie kawałki, ale jest z biblioteki, więc się powstrzymałam i na szczęście jest już oddana, bo nie zniosłabym gdyby miała teraz leżeć przede mną. Wiem, ciężka krytyka, ale niestety książka sobie na to w zupełności zasłużyła. Po kolejny tom nie mam zamiaru sięgać, choćby nawet mi zapłacili. 


Wydawnictwo: Zielona sowa
Stron: 336
Przeczytane: 07.07.2013r.
Moja ocena: 2/10

27 komentarzy:

  1. Myślałam nad tą książką, bo koleżanka ją zachwalała, ale poczytałam opinie w necie i większość była taka jak twoja, więc zrezygnowałam. ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż tak marna? Odpuszczę ją sobie, choć przez chwilę się nad nią zastanawiałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ciągnęło mnie do tej pozycji, jak widać słusznie zrobiłam zostawiając ją nietkniętą w bibliotece.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię Twoje recenzje, nie sposób się przy nich nudzić. Zgodnie z Twoją radę - "Scarlet" sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. haha no nieźle. Ta recenzja mnie rozśmieszyła c;
    Ja wypożyczyłam II część bo myślałam, że to I... Tak czasami już nie myślę xD
    I nawet nie przeczytałam 20 stron... Była beznadziejna ;p
    Więc tak zgadzam się z Tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna recenzja, która wprowadziła mnie w dobry humor. Co do książki chyba się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie wywalam z listy książek do przeczytania...

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż tak źle? Czytałam i nie była aż taka straszna jak dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kijem nie dotknę. Coś podobnego przeżywałam czytając "Dom Nocy", dlatego rozumiem co czujesz ;p (Nawet o Zoey wspomniałaś w recenzji ;p)

    OdpowiedzUsuń
  10. z zadowoleniem wnioskuję, że coraz więcej osób podobnie jak ja rzyga już paranormalami. i dobrze, ile można?! o "Scarlett" słyszałam, ale nie sięgnę po nią na 100%, nawet pomimo tak pięknego imienia głównej bohaterki..
    i widzę, że polubiłybyśmy się, ja też nienawidzę Zoey!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno byśmy się dogadały, bo jak widzę mamy sporo wspólnego :)

      Usuń
  11. Ja byłam jeszcze bardziej krytyczna, bo dałam 1 punkt :-) Zoey rzeczywiście ma godną rywalkę, jeśli chodzi o najgłupszą bohaterkę wszechczasów. I imię tytułowej postaci bardzo ładne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja miałam takiego smaka na tę książkę... ;c No cóż, w takim razie na chwilę obecną ją sobie odpuszczam :).

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko, nienawidzę takich książek. Tej książki nie miałam i tak zamiaru czytać, a po twojej recenzji to już w ogóle jej nie dotknę xD

    OdpowiedzUsuń
  14. Uważasz, ze Zoey z "Domu nocy" jest irytująca? Radzę sięgnąć po "Godzinę pąsowej róży" ;)
    Co do samej "Scarlet", to widziałam w bibliotece, ale się powstrzymałam.
    I całe szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja lubię czytać od czasu do czasu takie głupotki, ale rzeczywiście z Twojej recenzji wnioskuję, że to wszystko takie naciągane, na siłę. Okładka jakoś do mnie nie przemawia - głównie ten podtytuł taki przesadzony, a zarazem prosty. I Scarlett, ten dobór imienia - no żeż Ty...w mordę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nim przeczytałam twoją recenzje, spojrzałam na okładkę i pomyślałam sobie: o może coś fajnego. Później mój wzrok przeniósł się na ocenę i doznałam lekkiego zniesmaczenia.
    Z tego co zrozumiałam, to książka ta to pomieszanie z poplątaniem wszystkiego co już do dnia dzisiejszego pojawiło się na książkowym rynku. Wydaje mi się, a raczej jestem nawet pewna, że odpuszczę sobie tą książkę- zatem zrobię zgodnie z tym co mówisz. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. O, kolejna zaleta blogów z recenzjami - ostrzeganie nas przed badziewiem. Bardzo dobrze, już wiem po co nie sięgać, chociaż ostatnio mam ochotę na jakiś lekki paranormal romance. Ale coś logicznego proszę! Ja zawsze lubię przespać się i pomyśleć o książce/filmie, bo wtedy ocena jest bardziej wyważona:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award. Więcej informacji na mojej stronie:http://pieknoczytania-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację, odpowiem jeśli znajdę trochę czasu. :)

      Usuń
  19. Oj widzę, że faktycznie książka Ci nie podeszła. Zgodnie z zaleceniem nie zamierzam jej brać nawet do ręki:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka jest świetna, czytałam ją chyba 6 razy i zamierzam ją przeczytać kolejne 6 , dziękuję, do widzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie jest niesamowita. Przeczytałam obie częsci w niecałe 2 tyg. i szkoda ze nie ma 3 częsci bo z checią bym ją zakupiła.. nie każdemu sie spodoba.. ale to nie znak ze zaraz ją trzeba ostro krytykować.. są osoby które zakochały się w tej książce.. Ja osobiscinie nawidze zmierzchu ale nie mówie ze nikt ma tego nie czytać bo jest nudne jak flaki z olejem.. każdy ma inny gust i każdemu co innego sie podoba. A książka wcale nie była taka staraszna jak ją opisujesz.. ja krótka ją opisałaś zeby wyciągać negatywne wnioski. skończyłam dziękuję..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zupełności się z tobą zgadzam. Książka bardzo mi się podobała. Mam w swojej biblioteczce obie części i za nic bym ich nie sprzedała a co dopiero pocięła!! I jest trzecia część ale sama nw czytałam gdzieś, że nie jest opublikowana, ale na lubimycztac oraz wikipedi jest informacja, że jest po włosku, ale nw czy prawdziwa. Ale kupiłabym ją gdyby była chociażby w języku włoskim. Książka jest warta polecenia. To, że Kindze G się nie spodobało nie oznacza, że nikt nie ma jej czytać.

      Usuń
  22. http://upieczona-wypieki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie zgadzam się z twoją opinią :C Chyba nie dość dokładnie czytałaś książkę i nie za bardzo rozumiesz o co w niej chodzi książka jest WSPANIAŁA !!!!

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz.
Proszę o zachowanie kultury.
Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga_godowska@wp.pl lub kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!