środa, 26 czerwca 2013

"Papierowe miasta" - John Green

Pójdziesz do papierowych miast i nigdy już nie powrócisz


Pierwszą wydaną książką Johna Greena nakładem wydawnictwa Bukowy Las była „Gwiazd naszych wina” - wnikliwa, cudowna, pełna humoru i głęboko poruszająca, która podbiła moje serce. Miałam podejrzenia, że John Green stanie się jednym z najbardziej cenionych przeze mnie pisarzy, więc na kolejną powieść jego autorstwa „Papierowe miasta” niecierpliwie czekałam. Niedługo po czerwcowej premierze obchodziłam urodziny tak więc możecie się domyślić co dostałam w prezencie. Jednakże zanim zaczęłam czytać, książka musiała odczekać swoją kolejkę na którą wpłynął fakt, że byłam pełna obaw i myśli iż mi się ona nie spodoba, a wrażenie o autorze tylko niepotrzebnie sobie zepsuję. Nic bardziej mylnego!

„Możesz się przekonać, jakie to wszystko jest sztuczne. Nie jest nawet na tyle trwałe, by je nazwać miastem z plastiku. To papierowe miasto.”

Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q - od zawsze jest zakochany we wspaniałej
koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy.
Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?

"Margo zawsze kochała tajemnice. (...) Nigdy nie opuszczała mnie myśl, że być może kochała je tak bardzo, że sama stała się tajemnicą".

Już po pierwszych stronach uśmiech zajaśniał na mojej twarzy. Miło było wrócić do tego troszkę `filozoficznego` (jak ja to nazywam) przekazu, ale też bardzo trafnego i przystępnego w odbiorze. Historia oczywiście jest barwna, pełna humoru, szczegółowo dopracowana z nie do końca szczęśliwym zakończeniem, które gdy czytałam zastanawiałam się w myślach `Czy to jakiś żart?`.

Jednak zdecydowanie największym plusem są postaci. Myślicie zapewne, że tylko główni bohaterowie są pieczołowicie dopracowani? Nic z tych rzeczy! Tym pobocznym, mniej ważnym autor również poświęcił sporo uwagi. Są tak interesujące, a z każdym rozdziałem poznajemy je coraz bardziej, że po prosu nie da się ich nie lubić. Nie jeden raz potrafili mnie rozbawić.

Próbowałam się książką delektować wiedząc, że na kolejną będę musiała poczekać do września, „Szukając Alaski” na pewno zaszczyci moją półkę. Niestety nie udało mi się to, ponieważ zamiast czytać stronami, czytałam setkami, w tak szybkim tempie, że byłam na siebie za to zła i odkładałam lekturę na później.

„Papierowe miasta” polecam każdemu, ale na początek radzę zapoznać się z „Gwiazd naszych winą”. Myślę, że Pan Green mnie jak i innych swoich czytelników niejednokrotnie zaskoczy potencjałem i umiejętnościami. 


Wydawnictwo: Bukowy Las
Stron: 393
Przeczytane: 25.06.2013r.
Moja ocena: 10/10

29 komentarzy:

  1. Kiedyś na pewno się za nią wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie zamierzam zabrać się do "Gwiazd naszych wina", ale pewnie kiedyś sięgnę również po "Papierowe miasta".

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam "Gwiazd(...)" i byłam z deka zawiedziona, ale i tak chętnie sięgnę po papierowe miasta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka "Gwiazd naszych wina" podobała mi się, ale nie aż tak bardzo. Po tylu pozytywnych opiniach, bardzo dużo od niej oczekiwałam i trochę się zawiodłam. Dlatego też na pewno przeczytam "Papierowe miasta", ale już trochę mniej będę od niej wymagała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, bo czytałam Twoją recenzję. Pozostaje jeszcze cień szansy, że "Papierowe miasta" bardziej Ci się spodobają :)

      Usuń
  5. Mam na tę książkę ogromną ochotę i muszę ją wreszcie kupić. Wszędzie czytam pozytywne opinie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, może i ja się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlaczego wszyscy tak zachwalają tę książkę? Przez was mam tylko wiekszą ochotę na nią...

    tin-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wzięłam udział w konkursie, w którym są do wygrania:) Cieszę się, że w przypadku wygranej czekają mnie z nią miłe chwile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia, mam nadzieję, że uda Ci się wygrać :)

      Usuń
  9. Papierowe miasta były moje już następnego dnia po premierze. Teraz stoją na półce i czekają, bo zwyczajnie nie chcę czekać do września na kolejną książkę autora. Coś czuję, że długo już nie wytrzymam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie tak jak ja! :) Czekanie zawsze jest najgorsze.

      Usuń
  10. Nie znam powieści autora, ale to, iż wszyscy w blogsferze wprost zachwycają się jego powieściami zmusza mnie do ich przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa czy i ciebie zachwycą :)

      Usuń
  11. baaaardzo chcę przeczytać - ale najpierw "Gwiazd naszych wina" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam najpierw zamiar przeczytać "Gwiazd naszych wina" :)

      Usuń
  12. Bardzo ostatnio głośno o tej książce, słychać same zachwyty. Kto wie, może uda mi się ją przeczytać.
    Dziękuję za odwiedziny u mnie i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieję, że mi najpierw uda się sięgnąć po „Gwiazd naszych wina”:) Wszyscy chwalą, więc trzeba spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo bym chciała sięgną po któreś z dzieł tego autora, bo zapowiada się wyśmienicie!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolejna ksiażka, która trafia na listę''Koniecznie trzeba przeczytać''. Ciekawa jestem, kiedy pozycje z niej zaczna szybciej znikać niz sie pojawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką listę i też się zastanawiam kiedy wszystkie zapisane na niej pozycję uda mi się przeczytać :)

      Usuń
  16. Muszę kieeeeeeedyś przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytam kiedyś na pewno ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie ją czytam ;) Mam nadzieję, że spodoba mi się tak samo jak Tobie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz.
Proszę o zachowanie kultury.
Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga_godowska@wp.pl lub kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!