niedziela, 8 września 2013

"Przeminęło z wiatrem" - Margaret Mitchell

 

Och, uwierzcie mi! Nie ma już takich książek! 
Nie ma drugiej takiej wywołującej wszystkie istniejące w człowieku emocje! 
Nie ma drugiej takiej, którą będziecie równocześnie kochać i nienawidzić za... za to, że ją kochacie! Nie ma, kochani! Nie ma. I nie będzie nigdy! Pogódźcie się z tym...

Przeminęło z wiatrem. Bo wszystko kiedyś przeminie. Przyjdzie na to czas i pora. Nic nie trwa wiecznie. Wszystko ma swój początek i koniec. Zwiędną kwiaty. Uschną liście. Rozpuszczą się płatki śniegu. W jednej chwili, nawet się nie spostrzeżesz kiedy. Coś może stracić swój dawny sens. I przeminąć. Bezpowrotnie. Jak za podmuchem wiatru... Nie wróci. Zostawi po sobie tylko tępy ból i pustkę. Nawet miłość... 

Idioci! Głupcy. Nic nie widzicie. A może przez jedną, krótką chwilę warto się zatrzymać, i rozejrzeć... dookoła? Pomyślcie. Może w końcu, nareszcie, dostrzeżecie co się wokół was dzieje! Ale wy... eh... nic nie widzicie! I co? No tak. Obudzicie się na sam koniec. Jak już będzie za późno. Jak wszystko, co było naprawdę w życiu ważne, przeminie z wiatrem... A ty, Scarlett O`Hara, jak mogłaś bać aż tak ślepa? I odzyskać wzrok kiedy... kiedy... 

Takiej bohaterki jaką jest Scarlett można za świecą szukać a i tak się jej nie znajdzie. Prosty wniosek. Jest rozpieszczona, porywcza, odważna, potrafi walczyć o swoje, nie dba o to co ludzie o niej powiedzą. Żyje swoim życiem i nie ogląda się za siebie. "Pomyślę o tym jutro" powtarza, i stara się czerpać jak najwięcej z danej chwili. Podobno Scarlett O`Hara jest głupia, tak przynajmniej słyszałam. No dobra, potrafi rozzłościć, zirytować czytelnika, aż będzie miał ochotę wedrzeć się do książki, uderzyć ją i wykrzyczeć jej prosto w twarz - "Zastanów się co robisz!" Wszystko, byleby nie to, że Scarlett jest głupia.

I Ashley. I Rett. Doprawdy, czasami trudno zrozumieć ich postępowanie. Ale i sens przyjdzie z wiatrem. W miarę zbliżania się do końca odkrywane są wszystkie czyste karty i zostają zapełnione literami, słowami, zdaniami wyjaśnienia. Znamy prawdę, staje się jasne, że...

" - Co się ze mną stanie, jeśli odejdziesz? 
- Kochanie, nic mnie to nie obchodzi." 

Nie będę ukrywać, że jestem pod wrażeniem tej książki. Od samego początku byłam przygotowana, że nie zakończę swojej przygody czytając "I żyli długo i szczęśliwie" lub czegoś równie płytkiego. Byłam przygotowana i być może dlatego zniosłam to lepiej. Co nie znaczy, że koniec mną nie wstrząsnął. Bo wstrząsnął. I to jeszcze jak! Byłam w szoku i kompletnie nie wiedziałam co się dzieje.

Tak dużo wyniosłam z tej powieści, tak dużo odkryłam wartości, tak wiele, wiele więcej wiem, wynosiłam to wszystko pełnymi i ciężkimi wiadrami. Trudno je było nieść. Nie będę tu mówić rezultatów, bo odkryjecie je sami, jeśli oczywiście sięgnięcie po "Przeminęło z wiatrem". Każda  strona ma przekaz, sumując wszystkie strony wyjdzie morał. Jak ja, staniecie się innymi ludźmi...

"Pomyślę o tym wszystkim jutro, w Tarze. Zniosę to wtedy lepiej. Jutro pomyślę, jak go odzyskać. Mimo wszystko, życie dzisiaj się nie kończy." 

Och... Rett, jak mogłeś? 


ARCYDZIEŁO 

czwartek, 5 września 2013

Wakacyjne zdobycze oraz stosik :)

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam  książki, które dołączyły podczas wakacji do mojej domowej biblioteczki. A są to te na zdjęciu powyżej. Mam nadzieję, że każdy dobrze widzi i da się tytuły odczytać. (?) A więc tak:
"Pandemonium"   oraz "Requiem" już przeczytałam. Całą trylogię kocham, więc każdemu polecam. "Faza szósta: światło" również jest warta uwagi, Ci co przeczytali poprzednie tomy to na pewno sięgną. Dzięki wymianie z Agnes Recenzentką zdobyłam "Fazę pierwszą: Niepokój". Dziękuję! Dalej mamy "Ostatnią piosenkę", którą to zaczęłam czytać, ale wyłamałam się na 60 stronie. Ale nic straconego! Dokończę później. "Rozważna i romantyczna" cudowna, jak wszystkie powieści Jane Austen"Sekret Julii" zrobił na mnie piorunujące wrażenie, nie mogę doczekać się kontynuacji. Hm... "Podpalaczka" była bardzo dobra, aczkolwiek do rewelacji sporo jej brakuje. Naczekałam, naszukałam się pierwszej części Sagi księżycowej, ale teraz już z dumą mogę przyznać, że "Cinder" już za mną, wymiana na LC, musiałam oddać "Przędzę". To cudo przewiązane czerwoną kokardką to moja wygrana u Gabi Wts., której dziękuję, lektura jeszcze przede mną, czekam na odpowiedni moment. W każdym więc razie wychodzi na to, że została jeszcze "Neva" i "W cieniu arki", nie mam zielonego pojęcia, kiedy się za nie zabiorę.

"Dziwne losy Jane Eyre" wypożyczyłam z biblioteki, muszę zabrać się za nie jak najszybciej, ale dopiero jak doczytam "Przeminęło z wiatrem", kończę dopiero drugą część tego trzytomowego wydania.

Przy okazji chciałam jeszcze dodać, że jak każdy wie zaczął się wrzesień, do komputera praktycznie nie podchodzę gdyż nie mam czasu i ochoty, każdą wolną chwilę staram się poświęcić na czytanie. Proszę więc żebyście nie mieli mi za złe, jeśli nie skomentuję czyjegoś posta, przeczytać, przeczytam go na pewno, w telefonie prawdopodobnie, a jak chwilkę znajdę to ślad po sobie zostawię. Na nauce muszę się przynajmniej w najbliższym czasie skupić, później już powinno być z górki. :)

Kinga