środa, 1 stycznia 2014

"Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem" - Abigail Gibbs

Na nowo zakochaj się w wampirach! Ale uważaj - te wampiry naprawdę gryzą! 


Jestem wymagającą czytelniczką, ale czasami, sporadycznie, mam ochotę cofnąć się do tamtych czasów kiedy od książek nie wymagałam zbyt wiele, kiedy jedynymi określeniami było "podoba się" lub "nie podoba". Aktualnie taka postawa strasznie mnie irytuje, zwłaszcza kiedy pytam się koleżanki co sądzi na temat danej pozycji... Niespodzianka! Dzisiaj ja postaram się z kimś takim wewnętrznie utożsamić (kwestie w nawiasach, to moja recenzencka podświadomość). 

Przypadkowe spotkanie na Trafalgar Square odmienia życie Violet Lee. Poznaje świat, którego istnienia nawet sobie nie wyobrażała: miejsce poza czasem, w którym elegancja, bogactwo, wspaniałe rezydencje i wytworne przyjęcia są znamionami dekadencji, w jakiej żyją jego mieszkańcy. Za tym przepychem kryje się mrok, którego ucieleśnieniem jest charyzmatyczny, przystojny i śmiertelnie groźny Kaspar Varn. Violet połączy z Kasparem niebezpieczna namiętność, za którą obydwoje będą musieli zapłacić wysoką cenę...

Z różnych stron zasypały mnie przeróżne opinie, aż trafiłam na jedną, której autorka rozpływała się w zachwytach, do tego jeszcze przyznając maksymalną ocenę. Trzeba przyznać, narobiła mi ochoty, a że miałam ostatnio ochotę na coś lekkiego i zarazem przyjemnego, i akurat pojawiła się okazja, to nie omieszkałam z niej skorzystać. Mimo iż wiedziałam, że powieść będzie oparta na jednym i tym samym, wciąż wałkowanym schemacie, nie skreśliłam jej jednak, bo istnieją wyjątki od tej reguły, które okazują się rewelacyjne. Przykład? "Dotyk Julii" oraz "Sekret Julii" i "Dary Anioła".   

Okładka, bardzo klimatyczna, idealnie pasująca do tego co znajduje się w środku, przykuwająca wzrok i kusząca niejedną nastolatkę przechadzającą się po księgarni, będącą zarówno fanką wampirów. (Pomijając fakt, że takich okładek mamy od groma i jeszcze więcej, wszystkie romanse paranormalne mają niemalże identyczne, nic nowego i nadzwyczajnego, do tego jeszcze twarz kobieca zawieszona dosłownie w powietrzu. Oryginalność, ale oczy to ma interesujące - fiołkowe). 

Zaczęłam czytać i pomyślałam "ekstra!", od pierwszej strony coś się dzieje. Super, akcja pędzi cały czas do przodu, przynajmniej nie będę się nudzić! (W pewnym momencie to akcja przepędziła autorkę... Tak, kochani, co za dużo i za szybko, to nie zdrowo. Trudno mi było się zorientować co się akurat dzieje i nie rozumiałam kompletnie tego co czytam. Poza tym miałam wrażenie jakby w tekście brakowało akapitów, zdań, a nawet całego rozdziału. Natomiast w innym miejscu czułam  "przeciążeniu tekstu", co znaczy, że było go stanowczo za dużo i lepiej byłoby go skrócić).

Bohaterzy drugoplanowi niczym się nie wyróżniali, byli, ale jakby ich nie było (wielka szkoda, na pewno podniosłoby to poziom historii). Violet jest "całkiem spoko" (dopóki siedzi cicho i się nie odzywa), ma bardzo mały zasób słownictwa i próbuje ten brak zastąpić przekleństwami, których tu nie zacytuję, bo byłoby to niesmaczne. Ale ogólnie nie jest znowuż tak źle, przynajmniej się nad sobą nie użala. Kaspar jest kreowany na takiego chłopaka, który ma za zadanie przewracać wszystkim dziewczynom w główkach, a one będą za nim latać jakby były ślepe i głupie (do tego pomiata nimi i poniża je), a Violet właśnie to zadanie spełnia, kazałby jej skoczyć w ogień, a ona, a jakże, skoczyłaby. Oczywiście występuje tu trójkącik miłosny, jednak tylko przez pierwszą połowę (Fabian jest zbyt dobry i przykładny, aby Violet mogła dać mu szansę, zachowuje się jak chłopak, w przeciwieństwie do Kaspara). Nasze gołąbki przechodzą drastyczną przemianę (jak? kiedy? dlaczego? - tego niestety nie wiem). Ogromnie denerwowało mnie to, jak do Vi zwracał się Kaspar, mianowicie per "dziewczynko", co nie jest ani słodkie, ani urocze, a jedynie wywołuje uczucie zażenowania. Zauważyłam, że wszystkie postaci w tej książce "chichotały", nikt się nie śmiał, a uwierzcie, czytanie co stronę, że ktoś "zachichotał" doprowadza do szewskiej pasji.

Świat przedstawiony jest interesujący, czuć tu powiew świeżości, z czego się cieszę (szkoda tylko, że zostało to tak beznadziejnie zaprzepaszczone, bo Abigail wcale a wcale się na nim nie skupiła, nic nie tłumaczy i bez zastanowienia przechodzi do kolejnych wątków, pomijając te już rozpoczęte). Ciekawa jestem co jeszcze wymyśli w kolejnych częściach, oglądałam wywiad z autorką, planuje aby łącznie było ich dziewięć (chyba szykuje się drugi "Dom Nocy").            

Jak widać, moja natura recenzentki zwyciężyła nad tą drugą i sprawiła, że "Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem" bardzo mnie zawiodła, a dopisek na okładce, że drugi tom cyklu "Jesienna Róża" ukaże się w 2014 roku nie wzbudza we mnie ekscytacji i gorączkowego oczekiwania, a jedynie dezorientację, bo naprawdę nie rozumiem czym ludzie się tu zachwycają? Abigail Gibbs publikowała swoją opowieść w internecie, w odcinkach, a skoro została wydana, znaczy iż musiała się bardzo podobać i ma wiernych fanów. Gratuluję, ale moim zdaniem ten sukces nie jest nawet w najmniejszym stopniu zasłużony, widać, niewiele trzeba żeby zachwycić dzisiejszą młodzież, a od czytania "tego czegoś" naprawdę boli serce. A teraz zadaję sobie pytanie - "czego ja się spodziewałam? cudu?" Osobiście - nie polecam.    

Wydawnictwo: Muza S.A.
Stron: 560
Przeczytane: 30.12.2013r.
Moja ocena: 3/10 

Za egzemplarz oraz okazane mi zaufanie 
serdecznie dziękuję wydawnictwu Muza S.A.

17 komentarzy:

  1. początkowo miałam ochotę na tę książkę, ale wampiry mnie od niej odpychały. Po Twojej recenzji cieszę się, że jednak dałam sobie z nią spokój! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nasz problem jest taki, że naczytałyśmy się literatury z wyższych półek i już nie ma opcji żebyśmy wróciły do czegoś niszowego. ciężki nasz los :<

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się bardzo podobała ta książka. Może dlatego, że na co dzień obcuje z innym gatunkiem literackim więc spojrzałam na nią z zupełnie innej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już raczej też po tego typu pozycje nie sięgam, gdyż wiem, że mocno się rozczaruję, jednak nie mam nic przeciwko temu, żeby inni ją czytali. Jeżeli daje im radość oraz sprawia przyjemność, czemu nie? Od czegoś w końcu trzeba zacząć, a być może właśnie takie powieści zachęcą polską młodzież do czytania książek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie planowałam czytać tej książki, a ty utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że nie warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejciu, po Zmierzchu mam dość krwiopijców i mam taką zasadę, że nie tykam książek gdzie występują oni na pierwszym planie. Myślę, że dobrze trzymam się tego i nie sięgam, a Twoja recenzja pokazała mi, że to dobra decyzja :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również spotykałam się z różnymi opiniami - jednymi pozytywnymi, drugimi wręcz przeciwnie, ale z tego właśnie powodu też zamierzam przekonać się na własnej skórze... Szczęśliwego Nowego Roku! :-)

    http://shelf-of-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Słysze o niej dobre opinie i złe. Jestem rozdarta. Chętnie sama przeczytam, żeby się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm... zniechęciłaś mnie powiem Ci... ale może i tak zrobimy wymianę. Zobaczymy jak będą podobać mi się "Numery". :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wróciłam po długiej nieobecności z nowym blogiem i nową recenzją. Serdecznie zapraszam na http://spotkania-z-literatura.blogspot.com/ i obiecuję, że teraz już postaram się być na bieżąco i na bieżąco komentować. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie obawiam się, że ta książka mi się nie spodoba, bo po nią nie sięgnę, ani po żadną, która jest o wampirach. Mam już dosyć tego tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O wampirach czytuję rzadko, co do książki to może kiedyś, w tej chwili mam co czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę chętniej przeczytałam niż Twoją denną recenzję.Każdy lubi co innego i uszanuj To !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że odebrałam książkę inaczej niż Ty nie znaczy, że nie mam prawa wyrazić swojego zdania, pisząc recenzję = opisuję co JA myślę, nie każdy musi się ze mną zgadzać.
      Poza tym, imponuje mi odwaga ludzi dodających komentarz z anonima. :D

      Usuń
  14. Mnie się podobała ta książka, była ciekawa, ale każdy ma inny gust.
    Myślę, że żeby wyrobić sobie opinię o tej książce.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz.
Proszę o zachowanie kultury.
Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga_godowska@wp.pl lub kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!