sobota, 24 maja 2014

Targi Książki w Warszawie (2014)

... czyli o dniu, na który czekałam prawie rok.

No więc... TARGI! W Warszawie. Na Stadionie. I dużo książków. 
I dużo blogerek czytających książki! Oo! I spotkanie też było! 

Blogowe selfie. 
Chyba nie muszę mówić jak bardzo jestem zachwycona? Tyle czasu czekałam na ten moment, kiedy w końcu poznam kogoś z naszej kochanej blogosfery i proszę.... Udało się! I na pewno nie jest to nasze ostatnie spotkanie!
Ogólnie rzecz biorąc nie umiem tego wszystkiego opisać słowami. Rozpiera mnie radość i chodzę cała w skowronkach. Miałam różne wyobrażenia na temat tego jak to się odbędzie i żadne z nich się nie spełniło, i bardzo dobrze, bo nie były zbyt pozytywne. Wyszło naprawdę fantastycznie, pomijając ten straszny zaduch, gorąco i to, że teraz nie mogę chodzić. 

We trzy kupiłyśmy sobie Złodziejkę książek, no i oczywiście trzeba było uwiecznić tę chwilę. Szkoda tylko, że Paulina ma okładkę filmową, ale już trudno. Nie mogę, nie mogę, nie mogę się odczekać lektury! Ta książka chodzi za mną od dawien-dawna i świadomość, że nareszcie ją mam jest przecudowna! 

  
Oczywiście też musiałam się wybrać z Emilią na spotkanie autorskie z panem Ostrowskim. Odważna Kinga powiedziała, że nazywa się tak i tak, jest z tego i tego bloga i... okazało się, że mnie poznano! Jej, to było takie miłe usłyszeć, że pisze się z taką wrażliwością jak Catherine. Jej... Brak słów.



Następnie wybrałyśmy się do pani Gutowskiej-Adamczyk. Też super. Po raz kolejny usłyszałam, że czytam bardzo dorosłe książki. W sumie to nic nowego. Może się człowiek przyzwyczaić. W każdym razie mam nadzieję, że moja przygoda z twórczością tej pani będzie tak niezwykła jak się wydaje! A Ema została rozpoznana i chodziła później cała podekscytowana. Ale się zrymowało. :D

  

A teraz przyszła pora na pochwalenie się tym, co udało mi się złowić, a mianowicie:


Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman 
Trzy metry nad niebem - Federico Moccia
Dopóki śpiewa słowik - Antonia Michaelis
Złodziejka książek - Markus Zusak
Cukiernia pod amorem. Zajezierscy - Małgorzata Gutowska-Adamczyk

No to tyle. Nie będę Was już męczyć, bo pewnie i tak większość przeleci tego posta tylko po zdjęciach. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wspaniałe spotkanie! Mam nadzieję, że uda się jeszcze takie powtórzyć! <3

niedziela, 18 maja 2014

Spacerkiem przez blogi...


Jakiś czas temu Mery nominowała mnie do pewnej zabawy. Polega ona na polecaniu swoich ulubionych blogów. W takiej liście mojego autorstwa na pierwszym honorowym miejscu byłaby oczywiście Mery, ale jako, że to ona właśnie zaprosiła mnie do zabawy... Powiem tylko, że cierpię strasznie, bo postanowiła Krainę zamknąć. A to dla mnie cios prosto w serce. Po prosto nie wiem, gdzie mam się podziać skoro jej z nami w blogosferze nie ma. Smutno mi, że nie napiszę jej już arcydługiego komentarza, nie poczytam z zachwytem jej tekstów, nie poznam kolejnych polecanych przez nią książek, nie zobaczę wygrzebanych wierszy, odkrytych śliczności z internetów.

alfabetycznie 


Blog z którego Autorką bardzo się lubimy (dobra, nie wiem czy jest to relacja obustronna). A same recenzje lubię za lekkość, ciepłe pióro, z nutką humoru i pozytywnego nastawienia do wszystkiego. Potrafi znaleźć w każdej książce jakiś plus i minus. Ożywia blogosferę, sam jej komentarz zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Choć gusta mamy różne, to spokojnie możemy się dogadać. I tak, zobaczysz, przeczytam całą (CAŁĄ!) "Jeżycjadę"!


Chyba nigdy nie zdołam przeczytać wszystkich postów. Kiedyś było mnie tam zdecydowanie więcej, teraz, ilekroć tam wchodzę, przytłacza mnie ilość wyrazów, żyraf i nie wiem co czytać, gdzie zostawić po sobie ślad. Tu czy tam? Jednak Czytelnia to nadal ten z blogów, który ma niezwykły klimat i Basię, zapewne codziennie uśmiechniętą. Zazdroszczę pogody ducha i masy pomysłów.



Czyli blog Asi, którą często trzeba pocieszyć. A ja się staram to robić jak tylko mogę i jak widać - na razie jest dobrze. A w tych książkach, które poleca, mogę znaleźć coś interesującego, mimo naszych odmiennych charakterów i odmiennych zdań na większość tematów. Bo ja lubię tam zaglądać i patrzeć, co bym mogła chwycić na nudny, zazwyczaj letni, wieczór.    


Blog mojego ukochanego introwertyka. Mojej najlepszej słuchaczki, mojej bliźniaczki, mojego Topolka. Choć gust książkowy raczej różny to łączą inne sprawy. A na jej bloga uwielbiam zaglądać, choć ostatnio było jej tam malutko, to teraz wraca i rusza pełną parą.


Czyli blog osóbki, którą już niedługo zobaczę na własne oczy! Nie mogę się doczekać! Z Emą od razu jest lepiej. Bo Ema pisze ładnie, zgrabnie i ślicznie dobiera słowa i ja, jak obiecałam, będę kiedyś lecieć do księgarni. Poza tym gusta, do pewnego momentu były niemalże identyczne. Teraz troszeczkę się zmieniły. Ale i tak łączy nas nadal miłość do najważniejszej książki. I to jest piękne. I myślę, że to właśnie Ema jest mi w tym internetowym światku najbliższa.  


Autorka niezwykle zmienna. Zakładająca bloga, prowadząca go trochę i przemieszczająca się na kolejnego. Zajmująca różne zakamarki i poznająca różne książki. Jednak ta strona będzie chyba strzałem w dziesiątkę. Moja kobieca intuicja. Dopiero ukazały się trzy posty, a ja już przeczuwam sukces. Alaska staje się powoli dla mnie wzorem do naśladowania.


Młodziutki blog. Ale łapię się na tym, że coraz częściej tam zaglądam. Coraz bardziej interesuje mnie co tam słychać. I dochodzę do wniosku, że jest tam bardzo przyjemnie, oby tak dalej.


Za każdym razem gdy mam czas - zaglądam właśnie tam. Zaskakują mnie recenzje Autorki, pięknie napisane, idealnie ubrane odczucia w zdania. Genialne. Niesamowite. Cały czas się dziwię - jak ona potrafi tak cudownie pisać? Muszę koniecznie tego bloga dokładniej poznać, poczytać, pozachwycać się jeszcze.


Jedne z lepszych recenzji z jakimi mogłam się spotkać. Dużo emocji zawartych w małej ilości literek. Dużo wiary. W Boga. Dużo nadziei. Dużo tego wszystkiego, czego nigdzie indziej znaleźć się nie da. Dobrze, że Julka jest. Niewidzialny duszek, dodający potajemnie siły.


Tam zawsze jest porządek i ład. Wszystko ma odpowiednią etykietkę, odpowiednią kategorię. I co tu ukrywać - jest miło. Biało, trochę czerwono, schludnie. I jest tam o tym, o czym lubię czytać, czyli o moich ulubionych książkach.  

(nominowane przez Mery)

To tak na dodatek, jako jedenaste miejsce, jeszcze nie do końca pewne. Obydwa blogi odkryłam już wcześniej, ale dopiero od wczoraj przeglądam teksty, czytam i patrzę. I przewiduję, że zostanę na dłużej...










Wszystkich wymienionych zapraszam serdecznie do zabawy, z chęcią poznam Waszych ulubieńców. Szkoda tylko, że tak mało miejsca, dodałabym jeszcze parę internetowych zakątków.
A ja tymczasem idę brać się za naukę, z przerwami poznając "Annę Kareninę" i powstrzymując się od wyciągnięcia tej czekolady leżącej w szafce....