sobota, 29 marca 2014

"Mały Książę" - Antoine de Saint-Exupery

Dzisiaj będzie inaczej. 
Dzisiaj użyję tylko znikomej ilości słów. 

Dzisiaj przedstawię Wam książkę:
krótką;
pełną cudownych ilustracji;
napakowaną prawdami życiowymi;
pełną tego wszystkiego o czym na co dzień się nie myśli;
rozkazującą się na chwilkę zatrzymać;
pytającą co przedstawia tamta akwarelka;
zasypaną różnymi planetami.

Czy trzeba do niej dorosnąć? 
Hm. 
Kłóciłabym się.  
Powiedziałabym, że więcej zrozumie z niej młody niż dorosły. 
Bo wszyscy dorośli doszukują się nieprawdy w prawdzie, a dzieci przyjmują ją bez zająknięcia. 
Choć bez wątpienia. 
Trzeba przeczytać chociaż parę razy. 
W tych momentach życia kiedy przez nie przedziera się huragan. 
Aby "Mały Książę" mógł wszystko uspokoić. 
Wtedy będzie najlepszy, najlepiej rozumiany.

Może nich za rekomendację wystarczy Wam to, że ja nie chcę dorosnąć. 

I nie zamierzam tu przytaczać pięknych cytatów. Zamierzam je wszystkie zapamiętać poprzez ciągłe wracanie do fragmentów; poprzez odkrywanie tej książeczki na nowo. 

niedziela, 23 marca 2014

"Nadzieja" - Katarzyna Michalak

Spróbujemy raz jeszcze? Od nowa? 


Twórczość Katarzyny Michalak powoli poznaję, mam dopiero za sobą trzy powieści z jej dorobku, a mianowicie "Bezdomną" (która mnie straszliwie rozczarowała), "Rok w Poziomce" (który  nie był zachwycający, ale mimo to przyjemny) i, no właśnie, "Nadzieję", którą dzisiaj skończyłam czytać. Tym razem pani Kasia bardzo mnie zaskoczyła.

Lilianę poznajemy w momencie, gdy jako mała samotna dziewczynka wędruje przez las, szukając miejsca, w którym będzie bezpieczna i szczęśliwa. Zamiast Arkadii znajduje rannego Aleksieja, syna sąsiadki, który od tego dnia staje się jej najserdeczniejszym - i jedynym - przyjacielem. Dzieci dorastają razem, dzieląc się największymi tajemnicami i lękami. Niestety, los wkrótce je rozdziela i wydaje się, że ich drogi nigdy się już nie skrzyżują. Jednak Lilianę i Aleksieja połączyły na zawsze dwa uczucia, silniejsze od przeznaczenia: miłość i nienawiść. Mężczyzna ciągle powraca do kobiety, mimo,  że ta potrafi jedynie go ranić. Ona, Lilith, jest jak ogień, on - jak ćma. Miłość staje się obsesją, przeznaczenie zmienia się w fatum, a Liliana i Aleksiej nie potrafią, a może nie chcą się temu przeciwstawić. Pozostaje tylko Nadzieja...*

Od książki nie mogłam się oderwać i przestać choć na chwilę czytać, co jednak nie zmienia faktu, że "Nadzieja" jest niczym telenowela. Autorka non stop wrzuca swoim bohaterom kłody pod nogi, i jak mi się zdaje, przygotowała dla nich masę nieszczęść, którymi kolejno w nich ciska. A później stara się ich niezwłocznie z tego bagna odratować w bardzo pomysłowy sposób, czasami wręcz śmieszny. To wszystko jest tutaj tak nieprawdopodobne i pozbawione logiki, że po prostu nie mogę się temu nadziwić, dobrze, że ja nie mam aż tak skomplikowanego życia. 

Styl jakim posługuje się Michalak jest lekki, przyjemny i typowo kobiecy, pasujący do tego rodzaju literatury, jednakże wymaga on doszlifowania i pasowałoby nad nim jeszcze popracować. Niektóre sytuacje wydają się sztuczne, a opisy nie zachwycają, chyba tylko dialogi ratują sytuację, bo wychodzą nad wyraz naturalnie. Wydaje mi się, że pisarka sama dobrze nie wiedziała za co się bierze, bo książki traktującej o takich tematach jak przemoc domowa, prochy, samookaleczenie, gwałt nie można napisać na szybko, na luzie i bez dogłębnego wniknięcia w temat. W przeciwnym razie wychodzi, tak jak tutaj, niesmacznie i nierealnie. 

Sami główni bohaterzy (tylko główni, bo reszty nie ma, a jak są to puści, niczym się niewyróżniający) też zaskakują. Zaskakują swoją głupotą i decyzjami, które podejmują. Autentycznie, w żaden sposób nie mogę rozgryźć ich postępowania, dlaczego tak, a nie inaczej? Skąd taki pomysł? No skąd, ja się pytam!? Lilou bardzo nie lubię, Aleks jeszcze przejdzie, ale to też z zamkniętymi oczami. 

A teraz tylko wzdycham, po po raz kolejny się zawiodłam. Dostałam twór, który prawdopodobnie miał wycisnąć z czytelnika łzy wzruszenia, miliardy nieopisanych emocji i chwytać za serce. Niestety, nie ten adres. Ale mimo wszystko jest to książka w miarę przyjemna, bo szybko się czyta i do tego jest taka cienka!

* - pochodzi z okładki